Moja historia
Pięć lat temu siedziałam dokładnie tam, gdzie Ty teraz.
Trzecia w nocy. Telefon w dłoni. Jego zdjęcie na ekranie — i palec zawieszony nad przyciskiem "zadzwoń". Wiedziałam, że nie powinnam. Wiedziałam, że to niczego nie zmieni. A jednak każdej nocy robiłam to samo. Wpatrywałam się w ekran, aż oczy zaczynały piec. I zadawałam sobie to samo pytanie: Zostać czy odejść? Walczyć czy odpuścić?
Byłam z Kubą cztery lata. Cztery lata, w których powoli stawałam się kimś, kogo nie poznawałam w lustrze. Cichsza. Mniejsza. Zawsze niepewna, czy to co czuję jest "wystarczającym powodem" żeby odejść. Bo on nie był zły. Nie krzyczał. Nie zdradzał. Po prostu... znikał. Kawałek po kawałku. Wzrokiem, który prześlizgiwał się obok mnie. Dotykiem, który przestał znaczyć. Milczeniem, które bolało bardziej niż kłótnia.
"Może to ja jestem problemem" — myślałam. "Może za dużo wymagam." "Może tak po prostu wygląda dorosła miłość."
Rozmawiałam z przyjaciółkami. Każda miała inną radę.
"Daj mu czas." , "Postaw ultimatum" , "Idź na terapię." , "Rzuć go i znajdź kogoś lepszego."
Pięć opinii. Pięć kierunków. I ja — jeszcze bardziej zagubiona niż przedtem.
Któregoś wieczoru zadzwoniła Magda. Przyjaciółka z liceum, którą nie widziałam od lat. Pogadałyśmy o niczym, a potem — nie wiem czemu — zaczęłam mówić. O Kubie. O tym, jak się czuję. O tym, że nie wiem już, co jest prawdą, a co moim wymysłem. Słuchała. Nie przerywała. A potem powiedziała coś, co zapamiętałam do dziś: „Wiesz co, ja niedawno byłam w podobnym miejscu. I poszłam do tarocistki. Nie żeby mi powiedziała przyszłość — ale żeby mi pokazała to, czego sama nie chciałam zobaczyć.”
Parsknęłam śmiechem."Tarot? Serio? Magda, to chyba nie dla mnie."
"Też tak myślałam" — odpowiedziała. "Dopóki nie usiadłam do rozkładu i nie rozpłakałam się po trzech minutach. Nie dlatego, że usłyszałam coś złego. Ale dlatego, że w końcu usłyszałam to, co sama sobie powtarzałam od miesięcy — tylko nie chciałam uwierzyć."
Minął tydzień. Potem drugi. Jej słowa nie dawały mi spokoju. W końcu — bardziej z desperacji niż wiary — umówiłam się na rozkład.
Pamiętam tamten wieczór. Małe mieszkanie na Mokotowie. Zapach szałwii. Świece. Kobieta po pięćdziesiątce, spokojna, bez teatralnych gestów. Nie pytała o szczegóły. Powiedziała tylko: "Pomyśl o tym, co nie daje Ci spokoju."
Pomyślałam. O Kubie. O nas. O tej ciszy, która zjadała mnie od środka. Wyciągnęłam trzy karty. Odwróciła pierwszą. Ósemka Mieczy. Kobieta związana, z zasłoniętymi oczami, otoczona mieczami — ale stopy ma wolne. "Czujesz się uwięziona" — powiedziała. "Ale sama trzymasz się w miejscu." Nic Cię nie zatrzymuje oprócz strachu przed tym, co zobaczysz, gdy zdejmiesz opaskę." Przełknęłam ślinę.
Druga karta. Odwrócony Kochanek. "To nie jest pytanie czy on Cię kocha. To jest pytanie, czy Ty kochasz tę wersję siebie, którą się przy nim stałaś." Poczułam, jak coś pęka mi w klatce piersiowej. Trzecia karta. Śmierć. Zamarłam. Ona się uśmiechnęła: "To nie jest koniec. To transformacja." Coś musi umrzeć, żebyś mogła się odrodzić. Ale decyzja, co to będzie — należy do Ciebie."
Wyszłam z tego mieszkania i szłam przez Warszawę dwie godziny. Nie płakałam. Nie dzwoniłam do nikogo. Po raz pierwszy od miesięcy...wiedziałam. Nie dlatego, że karty "przepowiedziały" mi przyszłość. Ale dlatego, że zobaczyłam w nich siebie. Jasno. Boleśnie jasno. Tę kobietę, która udaje, że więzy są zamknięte — bo boi się wolności. Która pyta wszystkich dookoła o zdanie — bo nie ufa własnemu. Która czeka na znak z zewnątrz — zamiast posłuchać tego, co krzyczy w środku. Trzy tygodnie później wyprowadziłam się od Kuby. Nie dlatego, że karta mi kazała. Ale dlatego, że w końcu pozwoliłam sobie zobaczyć to, co już dawno wiedziałam.
Od tamtego wieczoru minęło pięć lat. Dziś to ja siedzę po drugiej stronie kart. I wiem już, że pytania są różne — ale ten sam jest ból, który za nimi stoi. Przychodzą do mnie kobiety z pytaniem o związek — zostać czy odejść, walczyć czy odpuścić, wybaczyć czy zamknąć drzwi.
Ale przychodzą też z czymś zupełnie innym.
- "Nienawidzę swojej pracy, ale boję się zacząć od zera."
- "Mam 35 lat i nie wiem, kim chcę być, jak dorosnę."
- "Wszyscy mówią, żebym była wdzięczna — a ja czuję pustkę."
- "Chcę założyć firmę, ale co jeśli się nie uda?"
- "Moja mama umiera. Nie wiem jak z nią porozmawiać, zanim będzie za późno."
Różne pytania. Ten sam chaos w środku. To samo kręcenie się w kółko. Ta sama cisza o 3 w nocy. I to samo pragnienie — żeby ktoś pomógł zobaczyć jasno.
Tarot nie daje odpowiedzi. Tarot zadaje pytania, na które sama boisz się odpowiedzieć.
Jest lustrem, które nie kłamie. Nie mówi Ci, co chcesz usłyszeć. Mówi Ci to, co już wiesz — tylko głębiej, niż chciałaś przyznać.
Może rozpoznajesz się w jednym z tych miejsc
Budzisz się rano i przez pierwszą sekundę jest spokój.
A potem wraca. To pytanie. Ten ciężar. Ta myśl, która nie daje Ci żyć.
Karty są dla tych, którzy kręcą się w kółko. Dla tych, którzy mają dość zgadywania. Dla tych, którzy chcą w końcu zobaczyć — nawet jeśli to, co zobaczą, zaboli.
To nie jest wróżba. To jest spotkanie z prawdą, której unikasz.
Kiedy zamówisz swój osobisty rozkład, nie dostaniesz listy przepowiedni. Nie usłyszysz, że "wszystko będzie dobrze" — bo może nie będzie. I nie usłyszysz, że "on wróci" — bo to nie jest coś, co karty mogą obiecać. Dostaniesz coś cenniejszego. Dostaniesz lustro.
Oto, co znajdziesz w swoim rozkładzie:
Rozkład 5 kart dla Twojego pytania
Wpisujesz pytanie, które nie daje Ci spokoju. To, o którym myślisz o 3 w nocy. To, którego nie zadajesz głośno. To, na które boisz się odpowiedzi. Każda z 5 kart zostanie wyciągnięta z myślą o Tobie i Twojej sytuacji. Nie losowy rozkład. Nie automat. Osobista interpretacja — pisana do Ciebie.
Nazwanie tego, co czujesz
Wiesz, jak to jest — mieć w środku coś, co Cię dusi, ale nie umieć tego ubrać w słowa? Rozkład nazywa rzeczy po imieniu. Strach, który Cię blokuje. Pragnienie, które ukrywasz. Wzorzec, w który wpadasz raz za razem. Przekonanie, które Cię sabotuje. Czasem samo nazwanie wystarczy, żeby przestało mieć nad Tobą władzę.
Pytania, które zmieniają perspektywę
Nie dam Ci gotowej odpowiedzi — bo to nie moja odpowiedź Cię uwolni. Dam Ci pytania. Takie, których nikt Ci nie zadaje. Takie, których sama boisz się zadać. "Czego tak naprawdę się boisz — że to się skończy, czy że będziesz musiała zacząć od nowa?" "Gdybyś wiedziała, że nikt Cię nie osądzi — co byś zrobiła?" "Co by się stało, gdybyś w końcu wybrała siebie?" Jedno właściwe pytanie potrafi więcej niż sto rad.
Jasność zamiast chaosu
Ten rozkład nie rozwiąże Twojego życia. Ale sprawi, że przestaniesz kręcić się w kółko. Że zobaczysz sytuację z góry — nie z środka, gdzie wszystko jest zamazane i splątane. Że poczujesz grunt pod nogami — nawet jeśli zdecydujesz, że pora skoczyć.
Wszystko na Twojej skrzynce — na zawsze
Cały rozkład — karty, interpretacja, pytania — przyjdzie na Twojego maila. Możesz wrócić do niego za tydzień. Za miesiąc. Za rok. Zobaczysz, jak bardzo się zmieniłaś. I jak wiele wiedziałaś już wtedy — tylko nie chciałaś słuchać.
To nie jest rozrywka. To nie jest zabawa w "co mi wypadnie". To jest chwila, w której siadasz naprzeciw ko sobie i pozwalasz zobaczyć prawdę. Czy jesteś na to gotowa?
Trzy proste kroki. Żadnej magii — tylko Ty i karty.
Nie musisz nigdzie jechać. Nie musisz z nikim rozmawiać przez telefon. Nie musisz tłumaczyć się ze swojego pytania. Cały proces jest prosty, anonimowy i intymny — tak jak powinien być.
KROK 1: Zadajesz pytanie
Klikasz przycisk poniżej i przechodzisz do formularza. Tam wpisujesz swoje pytanie — to jedno, które nie daje Ci spokoju.
Może być konkretne: Czy powinnam odejść z tej pracy?
Co blokuje mój związek?
Dlaczego ciągle przyciągam tych samych ludzi?
Może być otwarte: Co powinnam teraz zobaczyć?
Czego nie chcę przyznać sama przed sobą?
Nie ma złych pytań. Są tylko te, które naprawdę Cię bolą — i te, które zadajesz, bo brzmią "bezpiecznie". Wybierz to pierwsze.
KROK 2: Rozkład powstaje dla Ciebie
To nie jest automat. Nie jest to algorytm, który losuje karty. Po otrzymaniu Twojego pytania siadam do kart osobiście. Zapalam świecę. Tasuję talię. Myślę o Tobie — o tym, co napisałaś, o tym, co mogłaś nie napisać. Wyciągam 5 kart dla Twojego pytania. Potem piszę. Nie szablon. Nie kopiuj-wklej. Słowa, które są dla Ciebie. O Twojej sytuacji. O tym, co zobaczyłam w kartach.
KROK 3: Rozkład trafia na Twojego maila
W ciągu 24 godzin na Twojej skrzynce pojawi się wiadomość. W środku znajdziesz:
- Twoje pytanie
- 5 kart, które wypadły — z opisem każdej z nich
- Moją interpretację całości — co te karty mówią razem
- Pytania do refleksji — te, które mogą zmienić sposób, w jaki patrzysz na sytuację
To wszystko. Żadnych telefonów. Żadnych spotkań na żywo. Żadnej presji. Tylko Ty, Twoje pytanie i karty, które nie kłamią.
Nikt się nie dowie. Nikt Cię nie osądzi.
Wiem, co możesz teraz myśleć.
„A jeśli moje pytanie jest głupie?”
Nie jest. Jeśli nie daje Ci spokoju o 3 w nocy — jest ważne.
„A jeśli to, co napiszę, jest zbyt osobiste?”
Właśnie takie powinno być. Im bardziej prawdziwe pytanie, tym bardziej prawdziwy rozkład.
„A jeśli ktoś się dowie, że zamówiłam tarot?”
Nie dowie się.
Pełna anonimowość
Nie potrzebuję Twojego nazwiska. Nie potrzebuję historii życia. Wystarczy pytanie i adres e-mail, na który wyślę rozkład. Możesz założyć nowego maila tylko do tego. Możesz podpisać się imieniem, pseudonimem albo wcale. To, co napiszesz, zostaje między nami.
Bez oceniania
Przez pięć lat robiłam rozkłady dla setek kobiet. Pytały o zdradę. O rozwód. O to, czy wrócić do kogoś, kto je skrzywdził. O to, czy odejść od kogoś, kto je kocha. O pieniądze. O ciążę. O śmierć. O rzeczy, których nie powiedziały nikomu. Nic mnie nie zszokuje. Nic, co napiszesz, nie sprawi, że pomyślę o Tobie źle. Jestem tu po to, żeby wyciągnąć karty i pokazać Ci to, co zobaczę. Bez kazań. Bez rad, o które nie prosisz. Bez moralizowania.
Twoje pytanie jest bezpieczne
Nie publikuję rozkładów. Nie używam ich jako "przykładów". Nie opowiadam o nich znajomym. Twoje słowa są tylko dla mnie — żebym mogła zrobić dla Ciebie rozkład. A potem zostają między Tobą a kartami.
Płatność dyskretna
Na wyciągu z konta nie pojawi się "TAROT" ani "WRÓŻBA". Zobaczysz neutralną nazwę — nic, co przyciągnie czyjąś uwagę, jeśli ktoś zerka Ci na konto.
Może wstydzisz się, że tu jesteś. Że "poważna kobieta" nie powinna zamawiać rozkładów tarota. Że to głupota. Że to desperacja. Że "co by ludzie powiedzieli". Ale ja Ci powiem, co widzę. Widzę kogoś, kto szuka odpowiedzi. Kto jest na tyle odważny, żeby zapytać — nawet jeśli boi się, co usłyszy. Kto chce zrozumieć siebie lepiej.
To nie jest słabość. To jest siła.
Ile to kosztuje?
Mogłabym wziąć za rozkład 150 zł. Albo 200 zł.
Tyle biorą tarocistki, do których umawiasz się na wizytę. Dojeżdżasz. Czekasz. Siedzisz naprzeciwko obcej osoby i mówisz głośno rzeczy, których nie powiedziałaś nikomu.
Tutaj jest inaczej.
Piszesz pytanie w ciszy własnego domu. O 3 w nocy, jeśli chcesz. W piżamie. Ze łzami w oczach albo z kieliszkiem wina. Nikt Cię nie widzi. Nikt nie ocenia.
A rozkład przychodzi na Twojego maila — gotowy, osobisty, tylko dla Ciebie.
Cena jednego rozkładu
67 zł
Rozkład 5 kart • Dostawa do 24h
Tyle co dwa serwowane latte. Tyle co połowa audiobooka, którego nigdy nie dosłuchasz.
Za to dostajesz
- Rozkład 5 kart z osobistą interpretacją
- Pytania do refleksji, które zmienią Twój sposób patrzenia
- Wszystko na maila — możesz wracać kiedy chcesz
A jeśli rozkład Cię nie porwie?
Jeśli poczujesz, że rozkład kompletnie nie trafia — napisz. Oddaję pieniądze bez zbędnych pytań. Wolę stracić 67 zł niż zostawić Cię z poczuciem zmarnowanego czasu. Ale wiem, że kupujesz coś, czego nie możesz dotknąć przed zakupem. Nie wiesz, co dostaniesz. Nie wiesz, czy to będzie "to". Dlatego daję Ci coś, co rzadko zobaczysz w tej branży:
Jeśli przeczytasz rozkład i poczujesz, że to kompletnie nie trafia — napisz do mnie. Oddam Ci pieniądze.
Bez tłumaczenia się. Bez przekonywania. Bez "a może jeszcze raz przeczytaj". Wolę stracić 67 zł niż zostawić Cię z poczuciem, że zmarnowałaś swoje. Bo jeśli mam robić to, co robię — chcę, żebyś wychodziła z tego z czymś wartościowym. Albo wcale. To proste.
Ale jest jedno "ale".
Nie jestem automatem.
Tarot to nie jest coś, co można robić między spotkaniami, przy kawie, z włączonym telewizorem w tle. To wymaga ciszy. Skupienia. Intencji.
Dlatego pracuję w określonym rytmie — dwie sesje dziennie, rano i wieczorem. W każdej siadam do kart na kilka godzin. Zapalam świecę. Wyciszam telefon. I robię rozkłady — jeden po drugim, z pełną obecnością.
Łącznie to około 10 rozkładów na dobę. Czasem mniej, jeśli pytania są szczególnie złożone. Więcej — nigdy. Bo nie chcę, żeby Twój rozkład był "odhaczony". Chcę, żeby był zrobiony.
Kiedy miejsca na dany dzień się kończą, kolejne zamówienia przechodzą na następny.
Jeśli zamówisz teraz — Twój rozkład trafi do dzisiejszej sesji. Gwarantowany czas dostawy: do 24 godzin. Ale jeśli złapiesz miejsce na dziś — najprawdopodobniej dostaniesz go jeszcze przed północą. Jeśli miejsca się skończą — nic złego się nie stanie. Po prostu poczekasz dzień dłużej. Ale jeśli to pytanie nie daje Ci spokoju już teraz... ...to może nie warto czekać.
Dziś zostały: 2 miejsca
Masz teraz dwie opcje.
Dziś zostały: 2 miejsca
To powinna być prosta decyzja, jeśli...
- Masz pytanie, które nie daje Ci spokoju od tygodni.
- Czujesz, że kręcisz się w kółko i potrzebujesz świeżej perspektywy
- Chcesz zrozumieć siebie lepiej — nawet jeśli to, co zobaczysz, zaboli
- Jesteś gotowa przestać uciekać i spojrzeć prawdzie w oczy
- Wierzysz, że czasem trzeba kogoś — albo czegoś — żeby zobaczyć to, co ukrywasz przed sobą
67 zł. Jedno pytanie. 5 kart. Jasność, której szukasz.
Dziś zostały: 2 miejsca
Często zadawane pytania
Czy tarot naprawdę działa?
Tarot to nie magia, która "przewiduje przyszłość". To narzędzie refleksji — system symboli, które pomagają zobaczyć sytuację z innej perspektywy. Działa jak lustro: pokazuje to, co już w sobie nosisz, ale czego nie chcesz lub nie umiesz zobaczyć. Dla wielu kobiet to moment przełomu — nie dlatego, że karty "mają moc", ale dlatego, że w końcu pozwalają sobie usłyszeć własną intuicję.
Jak szybko dostanę rozkład?
Gwarantowany czas dostawy to 24 godziny. Ale jeśli zamówisz gdy są jeszcze wolne miejsca na dany dzień — najprawdopodobniej dostaniesz rozkład jeszcze tego samego dnia, często przed północą.
Czy moje pytanie może być "za głupie" lub "za osobiste"?
Nie ma głupich pytań. A im bardziej osobiste — tym lepiej. To nie jest quiz z poprawną odpowiedzią. To jest rozmowa z samą sobą za pośrednictwem kart. Pisz to, co naprawdę Cię boli.
Czy ktoś się dowie, że zamówiłam tarot?
Nie. Na wyciągu bankowym pojawi się neutralna nazwa. Rozkład przychodzi tylko na Twojego maila. Nie potrzebuję Twojego imienia ani nazwiska — wystarczy pytanie.
Co jeśli rozkład mi się nie spodoba?
Rozkład może Ci pokazać coś, czego nie chciałaś zobaczyć. To nie znaczy, że jest "zły" — to znaczy, że jest prawdziwy. Ale jeśli poczujesz, że kompletnie nie trafia w Twoją sytuację — napisz do mnie. Oddaję pieniądze bez zbędnych pytań. Wolę, żebyś wyszła z niczym niż z poczuciem, że zmarnowałaś swoje.
Czy mogę zadać więcej niż jedno pytanie?
Jeden rozkład = jedno pytanie. Jeśli masz więcej pytań, możesz zamówić kolejny rozkład. Ale szczerze? Zacznij od tego jednego, które nie daje Ci spać w nocy. Reszta może poczekać.
Dziś zostały: 2 miejsca
Ostatnie słowo
Nie wiem, co Cię tu przyprowadziło. Może związek. Może praca. Może pytanie, którego nie zadajesz głośno. Ale wiem jedno: Skoro doczytałaś do tego miejsca — to znaczy, że szukasz czegoś więcej niż rozrywki. Szukasz jasności. I może dziś jest dzień, żeby ją dostać.
Dziś zostały: 2 miejsca